﻿<title_newspaper="Sztandar Młodych"> 
<title_article="Miasto na morzu"> 
<author_1=""> 
<author_2=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-11-16"> 
<month="11"> 
<period="d"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Otrzymaliśmy list od kol. Jana Matysiaka ze wsi Krasna (pow. Bielsk Podlaski), w którym nasz korespondent prosi, żebyśmy opowiedzieli o radzieckim mieście na morzu — o tym, jak ono wygląda, jak żyją jego mieszkańcy. Spełniamy dziś prośbę kol. Matysiaka. Jeszcze pięć lat temu nie było tu nic, oprócz skalistego grzebienia, omywanego przez morskie fale. Właśnie tu, sto kilometrów od brzegu, w pobliżu skał geologowie odkryli bogate złoża ropy naftowej. W styczniu 1949 roku na miejsce, gdzie miało powstać przyszłe miasto — niezwykłe miasto na morzu — przybyli jego pierwsi budowniczowie. Dzisiaj miasto już żyje — tętni pracą i wszystkimi sprawami, jakie przynieśli tu ze sobą jego mieszkańcy... Kiedy nad Morzem Kaspijskim wstaje świt, na ulicach — pomostach wspartych na stalowych potężnych palach — rozpoczyna się ożywiony ruch. Z jasnych, dwupiętrowych, krytych czerwoną dachówką domów wychodzą do pracy naftownicy. Po rozgałęzionych stalowych drogach, sięgających dziesiątki kilometrów w morze od centrum miasta pędzą ciężarówki, suną pociągi motorowe i ogromne, silne ciągniki. Wokół nadwodnych ulic i dróg, w pobliżu przystani i zbiorników z ropą naftową krążą większe i mniejsze statki. To one przywożą urządzenia potrzebne do dalszej rozbudowy miasta, żywność, pocztę, to one zabierają stąd naftę. Przy wieżach wiertniczych, wśród stalowych konstrukcji, za kierownicami samochodów spotkać tu można Rosjan i Ukraińców, mieszkańców Azerbejdżanu i Gruzji. Wspólnie budowali swe miasto, wspólnie walczyli o ujarzmienie morskiego żywiołu, a obecnie wspólnie pracują, pomnażając bogactwo radzieckiej Ojczyzny. Życie ich niczym nie różni się od życia mieszkańców innych miast. Tak samo cieszą się z osiągnięć w pracy, tak samo spieszą po południu do domów, tak samo spotykają się w czasie przerwy obiadowej w stołówkach, robią sprawunki w doskonale zaopatrzonych sklepach, wybierają się wieczorem do kina, czy na przedstawienie teatralne do Domu Kultury. Z otwartych okien domów słychać głos speakera czytającego ostatnie wiadomości, moskiewskie kuranty i delikatną, miękką muzykę Czajkowskiego. 

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>

